INWESTOR
Pismo inwestycyjne


Na drodze ku ewolucji

Piotr Głowacki

fot.: viaTOLL

Z wprowadzonym w lipcu tego roku elektronicznym systemem poboru opłat e-myta było jak zwykle: jedni zachwalali, drudzy przeklinali. Nie ulega jednak wątpliwości, że system może okazać się dla kierowców sporym udogodnieniem, a jeśli planowane zyski Skarbu Państwa z jego uruchomienia wynoszące 19,5 mld zł przeznaczone zostaną zgodnie z zapowiedziami na budowę, modernizację i utrzymanie polskich dróg, to może być już tylko lepiej

Zmieniona ustawa o drogach publicznych

Podstawą prawną funkcjonowania krajowego systemu poboru opłat elektronicznych, tak zwanego e-myta, jest wprowadzona z dniem 1 lipca 2011 roku nowelizacja Ustawy o drogach publicznych, zmieniająca zasady uiszczania opłat za przejazd po wybranych odcinkach dróg krajowych. Zgodnie z jej postanowieniami, tj. artykułem 13.1, „Korzystający z dróg publicznych są obowiązani do ponoszenia opłat za: 2) przejazdy po drogach publicznych pojazdów nienormatywnych; 3) przejazdy po drogach krajowych pojazdów samochodowych, w rozumieniu art. 2 pkt. 33 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, z późniejszymi zmianami), za które uważa się także zespół pojazdów składający się z pojazdu samochodowego oraz przyczepy lub naczepy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony, w tym autobusów niezależnie od ich dopuszczalnej masy całkowitej”. Zgodnie z rozporządzeniem za brak uiszczenia wskazanej wyżej opłaty wymierza się karę administracyjną w wysokości trzech tysięcy złotych lub połowę tej kwoty w przypadku niepełnego uregulowania obowiązującej należności.

Jak działa i ile kosztuje?


Wprowadzony 1 lipca 2011 roku, faktycznie wdrożony jednak dwa dni później system elektronicznego poboru opłat nosi nazwę viaTOLL. Zasada jego działania jest stosunkowo prosta. Po rejestracji użytkownika w systemie otrzymuje on przynależny viaBOX, czyli urządzenie pokładowe, które – komunikując się z mijanymi antenami umieszczonymi na bramownicach (konstrukcje zbudowane wzdłuż sieci dróg płatnych nad pasem drogowym) – nalicza przynależne opłaty elektroniczne. Ich wysokość uzależniona jest każdorazowo od liczby przejechanych kilometrów oraz od wpływu danego pojazdu na środowisko, przy czym stawki za pokonanie kilometra autostrady lub drogi ekspresowej wynoszą od 0,2 do 0,53 zł, a w przypadku dróg krajowych od 0,16 do 0,42 zł. System e-myta obejmuje swym zasięgiem łącznie obecnie 1560 kilometrów polskich dróg. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z maja ubiegłego roku e-myto obejmuje odcinki autostrad A1, A2, A4, A6, A8, A18, dróg ekspresowych S1, S3, S6, S7, S8, S10, S11, S22 oraz dróg krajowych numer 4, 6, 7, 10, 18, 77, 81, 92 oraz 94.

Spodziewane zyski i koszt e-myta


Zgodnie z zapowiedziami wpływy z e-myta zasilić mają budżet Krajowego Funduszu Drogowego i zostać przeznaczone na budowę, modernizację i utrzymanie infrastruktury drogowej. Wielkość przychodów z systemu w latach 2011–2018 oscylować ma w granicach 19,5 mld zł, przy czym zakłada się, że roczne wpływy do Skarbu Państwa wynosić będą od ponad 360 mln do 3,7 mld zł. Kwota ta została oszacowana na podstawie obecnych prognoz oraz przyszłej sieci systemu zgodnej z wykazem dróg obejmowanych opłatą elektroniczną opracowanego na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z 7 maja 2010 roku. E-myto obowiązywać ma bowiem docelowo na około 2000 km autostrad, 5000 km dróg ekspresowych oraz 600 km dróg krajowych.

Wdrożenie systemu nie było jednak oczywiście tanim przedsięwzięciem. Zwycięska oferta przedsiębiorstwa Kapsch rozstrzygniętego przez GDDKiA 1 października 2010 r. przetargu zakładała wybudowanie systemu za 4,9 mld zł. Drugie z konsorcjów uczestniczące w postępowaniu, MyTool, budujące swoją ofertę w oparciu o technologię pozycjonowania satelitarnego (Kapsch zdecydował się na zastosowanie systemu technologii komunikacji mikrofalowej), przedłożyło propozycję w wysokości 6,5 mld zł.



Liczba wyświetleń: 218

Aby skomentować artykuł zaloguj się lub zarejestruj.
Komentarze

Brak